Etykiety

wtorek, 31 maja 2016

Zespół na wesele

Sprawa z wyborem zespołu wydawałaby się prosta. Zespół prowadzi całą imprezę i to oni napędzają zabawę. Muszą dobrze grać. A to znaczy, że nasi goście mają się świetnie bawić do białego rana. Jak się nie przejechać na wyborze?

Zaczynamy tak na prawdę od tego samego: jakie mamy oczekiwania, czego szukamy? Zespołów jest cała masa! Większe mniejsze, tańsze, droższe. Zespoły obecnie ukierunkowują się na gatunki muzyczne.  Możemy wynająć taki, który będzie nam grał największe przeboje disco polo, albo taki, który porwie nas do tańca w rytmach rock'n'roll. My głównie oczekiwaliśmy dobrego wokalu, umiejętności poprowadzenia imprezy, grania na żywo, zabawienia gości, profesjonalizmu i dobrej współpracy. Także pewnej elastyczności - jeśli goście by się nie bawili, to zadaniem zespołu jest zrobienie wszystkiego aby wyszli na parkiet, zaczęli tańczyć i  zostali już na nim z własnej woli.Oczywiście przy tym wszystkim najważniejsza także była cena. Przedyskutowaliśmy także to jakie piosenki chcemy na weselu, przy czym chcemy się bawić i przy czym nasze rodziny będą się bawić. Na szczęście zgrzytów tutaj nie było :).
Ja standardowo zabrałam się do poszukiwań od przekopania internetu i zrobienia listy. Nazwa, cena, link do demo albo nagrania wideo. W między czasie napisałam do znajomych, którzy już ślub mają za sobą, kto u nich grał i kogo polecają. Oczywiście odpowiedzi były różne, przewaliła się cała gama różnych zespołów, a każda para młoda była z wyboru zadowolona. Patrzyłam dodatkowo na zespoły z innych miejscowości - część oferuje dojazd gratis. Z drugiego końca Polski niekoniecznie bym ściągała. Członkowie wtedy chcą większe wynagrodzenie, trzeba im zapewnić nocleg i zwrócić koszty dojazdu. To już wychodzi całkiem spora sumka. Dla nas nieakceptowalna :p. Na górze listy spisałam zespoły, przy których sama się bawiłam, choćby nawet na studniówce. Dalej to już znalezione z internetu i polecenia. Przesłuchaliśmy po parę nagrań, jeżeli nagrania były w porządku to czytaliśmy ich ofertę. Co grają, jak grają, jaki mają sprzęt i na czym grają (gitara, saksofon, perkusja) oraz jaki mają wokal (ile osób). Zaznaczyliśmy sobie parę i zaczęliśmy dzwonić pytać o szczegóły - w szczególności cenę i dostępność. Wybór zespołu zgrywa się w czasie z wyborem sali, także wykorzystaliśmy ten fakt. Oglądając sale i omawiając oferty, pytaliśmy właścicieli jakie zespoły grają u nich najczęściej, przy których ludzie dobrze się bawią, które zespoły im osobiście się podobają. Tak dopisaliśmy do listy trzy zespoły, do których nie dokopałam się w internecie a pasowali pod nasze wymogi. Później na spokojnie w domu poszukaliśmy nagrań w internecie, opinii po różnych forach. Generalnie wszelkie informacje. Słuchaliśmy ich nagrań w kółko :p. Równolegle szukaliśmy także kamerzysty oraz fotografa i to ich opinia zdecydowała o wyborze dwóch głównych zespołów (przekrój cenowy taki sam, ilość członków w zespole podobny, każdy ma pozytywną opinię, dopisane do listy z opinii właścicieli sal, jeden polecony przez znajomych). Zadzwoniliśmy do obu pytać o wolne terminy. W pierwszym dostaliśmy informację, że spóźniliśmy się 4 godziny (!). Naturalną drogą został wybrany drugi. Mieli bardzo mało wolnych terminów, ale na szczęście jeden z nich nam pasował (jeden z 8, które braliśmy pod uwagę i 3, które były wolne na potencjalnej sali). Wstępnie zarezerwowaliśmy i pojechaliśmy na spotkanie z nimi. Spotkanie było ważnym elementem, podczas którego przekonaliśmy się, że wybór tego zespołu spełnia nasze oczekiwania a nawet je przerasta. Po dwóch godzinach rozmowy nie mieliśmy już wątpliwości, że to właśnie oni zagrają na naszym weselu! Omówiliśmy jeszcze ostatnie kwestie i podpisaliśmy umowę. Wybór zespołu zajął nam ostatecznie prawie dwa miesiące, ale teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja i cieszę się, że wszędzie gdzie tylko się dało podpytywaliśmy o opinie, bo bez tego nie poznalibyśmy nawet naszego zespołu.
Jeżeli mielibyście wątpliwości, to można umówić się z zespołem posłuchać ich na żywo. Powiedzą wam gdzie i kiedy grają na jakimś weselu. Wejdziecie sobie na tak zwane zaplecze i posłuchacie ;). Przy okazji ukradkiem będziecie mogli zobaczyć jak ludzie się bawią i jaką suknie ma młoda! A jeśli do tego jeszcze grają na sali, którą rozważacie... Same korzyści. Możecie iść też krok dalej i iść na imprezę karnawałową czy andrzejkową, na której dany zespół będzie grał.
Kwestie związane z zespołem nie kończą się na jego wyborze. Pamiętajcie później przekazać wszystkie informacje! Jeśli macie jakiś konflikt w rodzinie to zawsze lepiej poinformować o tym zespół. Później mogą wyjść na weselu jakieś przykre czy głupie sytuacje z braku tej wiedzy, a tego oczywiście unikamy :). Zespół na pewno na krótki czas przed weselem się odezwie do was z pytaniami, ale jeśli jednak o coś nie zapytają a dla was to jest istotne, to nie krępujcie się tylko mówcie. Lepiej powiedzieć więcej niż mniej. Zespół sam dobrze wie czego potrzebuje, jednak z opowieści weselnych wiem, że nie każdy dopytuje o szczegóły. Zróbcie sobie też listę piosenek, których pod żadnym pozorem nie chcecie na weselu! Goście mogą chcieć zrobić Wam niespodziankę i np. ją zadedykować. Z własnego doświadczenia polecam też popytać najbliższych czy są jakieś utwory, do których by chcieli zatańczyć. Nie musi to być długa lista - chodzi tam na prawdę o parę piosenek. Na naszym weselu niestety zdarzyła się taka sytuacja, że rodzice młodego (moi teście) chcieli zatańczyć walca angielskiego i zespół nie był na to przygotowany (nie mieli nut ze sobą). Ostatecznie coś innego zaproponowali, ale to już nie był walc. Sami byliśmy i źli potem na siebie, że nie spytaliśmy, ale na rodziców również, że nie powiedzieli nam wcześniej, że chcą takie utwory.
Każdy wybiera zespół taki jaki uważa, kierując się swoimi kryteriami. U nas to nie było takie łatwe, ale sobie poradziliśmy. Poniżej przedstawiam punkty, które mogą być pomocne przy poszukiwaniach i wyborze:
  • sporządźcie listę zespołów, przy których dobrze się bawiliście przy różnych okazjach,
  • popytajcie znajomych, kto u nich grał i skąd ich wzięli,
  • poszukajcie opinii w internecie,
  • przesłuchajcie nagrania demo oraz wideo
  • podpytujcie na salach, kamerzystów, fotografów kogo polecają,
  • spotkajcie się z zespołem na dłuższą rozmowę
  • umówcie się z zespołem by ich posłuchać na żywo (najlepiej na czyimś weselu),
  • idźcie na imprezę np. sylwestrową na której gra potencjalny zespół,
  • sporządźcie wszystkie potrzebne informacje dla zespołu,
  • zróbcie listę piosenek, których nie chcecie na weselu,
  • zróbcie krótką listę piosenek, które chętnie by usłyszeli Wasi najbliżsi.


Sala weselna

Niezaprzeczalnie sala jest głównym elementem wesela. Sama sala to jednak nie wszystko. To także obsługa, jakość potraw, wystrój, lokalizacja oraz dodatkowe atrakcje. Jak jednak znaleźć tą właściwą, która spełni nasze oczekiwania?

Sala

Pochodzimy z mężem z dwóch innych miejscowości, a poznaliśmy się studiując w trzeciej. Przez chwilę zastanawialiśmy się, czy nie zorganizować tego na miejscu. Perspektywa tego, że nie trzeba nigdzie jeździć i że w każdej chwili można podjechać gdzieś załatwić coś na szybko była bardzo kusząca, ale ostatecznie myśl o przenocowaniu całej rodziny nas od tego odwiodła.  Wybraliśmy ostatecznie standardowo miejscowość, z której pochodzę. Na początek sporządziłam sobie listę potencjalnych sal w mojej miejscowości, razem z zaznaczeniem ich na mapce i informacją ile osób mieści. Trochę internetu przekopałam, ale w końcu miałam na to czas. Połowa gości nie znała miasta, więc jednym z wymogów sali była dobra lokalizacja - prosta droga do kościoła i ewentualnego hotelu oraz możliwie jak najbliżej wszystko siebie. Chcieliśmy też aby sala miała parkiet a nie kafelki, oraz przewidziane miejsce dla zespołu, żeby sobie wzajemnie z gośćmi nie przeszkadzali. Do tego wiadomo, klimatyzacja, dobre jedzenie i właściciel, z którym idzie bezkonfliktowo wszystko załatwić, taras czy park. Cena nie grała u nas głównej roli, ale wiadomo, im taniej tym lepiej. Przy czym na salach trzeba uważać na podane ceny, gdyż nie są one cenami ostatecznymi. A to pokrowce dochodzą, soki, kawa czy herbata, napoje gazowane, atrakcje jakie sobie dobierzemy. Często w umowach też jest zapis, że cena może się zmienić do 10% całości. Czytajcie dokładnie co podpisujecie i dopytujcie o wszystko co tylko przyjdzie wam do głowy. Do której impreza może trwać, czy są koszty ewentualnego przedłużenia, kiedy alkohol można przywieźć i czy mają gdzie go chłodzić, czy oferują toast weselny czy szampan trzeba samemu zakupić, co z tortem -czy jest w cenie czy młodzi sami sobie zamawiają i jak wtedy wygląda jego przechowanie na sali, czy jest pokój jakiś dla młodych i sejf na pieniądze, czy powitanie chlebem jest dodatkowo płatne i czy w ogóle jest. Jeżeli uczycie się pierwszego tańca, to spytajcie także czy jest możliwość przećwiczenia tego później na sali. Problemów zazwyczaj z tym nie robią. W naszym przypadku mieliśmy nawet nagłośnienie włączane przez sale. Jedynie trzeba się dostosować z godziną. U nas wchodziła w grę jedynie sobota (na co dzień mieszkamy w innym mieście), więc sale do dyspozycji mieliśmy do godziny 12-13 tak średnio. 
Oglądaliśmy różne sale - jako perfekcjonistka muszę wszystko zobaczyć i dopiero podjąć decyzję. Czy to domy weselne, remizy, restaurację czy sale bankietowe. Mi się podobała inna sala niż ostatecznie była wybrana, ale decyzji nie żałuję.  Obie sale były piękne, parkiety, sceny dla zespołów, w porządku właściciele, kawałek zieleni, dobre opinie w eterze, pokój w cenie dla nas (młodych) z sejfem. Pierwsza sala miała tą przewagę że idealnie wpasowała się w mój gust. Nic tylko brać:D. Jednak ta ostatecznie wybrana sala miała dużo więcej... Przekonali mnie siłą argumentów, z którymi nie miałam co polemizować :P. Przede wszystkim hotel na miejscu, który idealnie mieścił wszystkich gości. A to likwidowało problem (głównie logistyczny) z transportem do hotelu dla gości. Brak schodów - sala była na parterze, więc nie musiałam w tej wielkiej sukni pokonywać przeszkód. Obiekt otwarty codziennie - organizują konferencje, szkolenia, bankiety, wszelkie imprezy - codziennie się coś dzieje, więc nie pozwalają sobie na złą opinię. Obok pup z kręgielnią należący także do nich. Okazało się to wielkim plusem dzień przed weselem. Połowa przyjezdnych gości pojawiła się już w piątek. Mieli idealne miejsce na posiedzenie i zabawę. Sala posiadała swój parking, który dał radę pomieścić wszystkie auta na spokojnie. Był też zadbany ogródek, nie za duży, więc goście się nie rozchodzili po błoniach, ale też nie za mały. Goście mieli gdzie sobie usiąść, czy przy wejściu, czy kawałek dalej w altance. Sala miała duże okna, więc nawet jak byli na zewnątrz to widzieli wszystko co się dzieje i na główne punktu programu od razu mogli się pojawić. I idealnie prosta droga do kościoła! Nikomu nie udało się zabłądzić.
Jeśli sala wam się podoba, a nie macie jej sprawdzonej to nic nie stoi na przeszkodzie aby osobiście się przekonać o jej ofercie. Udajcie się tam czy na obiad niedzielny -jeśli mają restaurację- czy na imprezę karnawałową, andrzejki, sylwester. W ciągu roku imprez trochę się znajdzie;). Zabierzcie ze sobą też znajomych (zawsze to parę opinii więcej). Jeżeli jednak takich imprez nie ma - no cóż, ja bym się zastanowiła dwa razy jeszcze nad tą salą.
Jeśli szukacie także hotelu, to nie krępujcie się i oglądajcie pokoje. Ostatecznie nie tylko goście będą w nich spać, ale także i Wy.
Wybierając sale głównie kierujemy się wyglądem i wielkością. W końcu każda z nas chce mieć wesele marzeń! Zwracajcie też uwagę na to ile osób wejdzie optymalnie na sale - nie ile maksymalnie! Nasza sala mieści 180 osób, u nas było 100 a pustek wcale nie było! Parkiet był wiecznie załadowany ludźmi, stoły zajmowały praktycznie całą przestrzeń. Jedynie jedną część wygospodarowaliśmy na stół wiejski, bufet kawowy, bar z alkoholem oraz stolik z księgą gości. Standardowo w tej części są ustawiane stoły dla gości. My ich mieliśmy mniej, więc mogliśmy taką przestrzeń sobie wygospodarować - goście byli zadowoleni, bo nie było to gdzieś "upchane", nie było to przy samym parkiecie więc  nie było zagrożenia, że ktoś na nich wpadnie w momencie kiedy będą robili sobie gorącą kawę, a dodatkowo nie musieli się pomiędzy sobą przepychać bo było sporo miejsca.
Kolejna rzecz to parkiet. Niektóre sale mogą pomieścić nawet i 200 osób, ale mają dość mało miejsca do tańczenia. Owszem, na miejscu powiedzą wam, że robią takie imprezy i ludzie dają radę. Jakże by inaczej. Ale to już wasza decyzja czy chcecie się gnieść na parkiecie jak w dyskotece. Pamiętajcie tylko, że jeśli macie "księżniczkową" sukienkę, to ona potrzebuje więcej miejsca i na bank każdy z gości (chcąc nie chcąc) będzie wam ją deptał.
Stoły. Ohh, ile tu było kłótni... Okrągłe, czy prostokątne? Jeśli okrągłe to na 8,10 czy 12 osób? Jak prostokątne to ile stołów ustawić? Duże pole do popisu. Zauważyłam, że teraz wesela przy okrągłych stołach są w modzie. Ja ich zwolenniczką nie jestem, ale muszę przyznać, że sala potrafi wtedy wyglądać bajecznie. Problem stołów często rozwiązuje sama sala - po prostu dysponują takimi stołami i tyle. Jednak dobry lokal ma przynajmniej ten podstawowy wybór. Kolejna rzecz: przy okrągłych stołach na sali wejdzie mniej osób niż przy prostokątnych. Przemyślcie to, w szczególności jeśli macie długą listę gości. Rozmieszczenie stołów także zazwyczaj sala proponuje - mają doświadczenie w tej kwestii, aczkolwiek wszelkie pomysły możecie omówić. Omawianie pomysłów nawet jest wskazane. Lepiej, żebyście nie mieli żadnych wątpliwości i nie żałowali później decyzji. Przy kwestii stołów warto także zapytać o miejsce dla pary młodej i jej aranżację (inne pokrowce, specjalne krzesła).
Pewnie w trakcie wesela i tak coś was zaskoczy. Wszystkiego nie da się przewidzieć i zaplanować. Jednak można zrobić wystarczająco dużo, by ten efekt ograniczyć. Chyba że zaskoczy was pozytywnie. Nas spotkała taka niespodzianka:). My nie pytaliśmy, bo nie przyszło nam nawet to do głowy, a właścicielka nie mówiła - dla niej to była normalna część wesela. Mówię tu o sposobie podawania posiłków. Goście mają podawane talerzowo albo półmiskowo, więc tego samego spodziewaliśmy się dla nas. Jakie zaskoczenie było, a z mojej strony wręcz niedowierzanie, gdy ujrzałam dwóch kelnerów idących z tacami zakrytymi w naszą stronę. Tace postawili przed nami (równocześnie!) i po chwili odkryli. Taki mały dodatek a jednak poczuliśmy się najważniejsi w całym wszechświecie:). Obsługa sali spisała się na najwyższym poziomie! Na to też zwraca się w dzisiejszych czasach bardzo dużą wagę. Jeśli jest stały zespół, to powinno być w porządku. Wyjątki zawsze się zdarzają, ale wtedy opinii społecznej nie powinno to uciec, więc raczej usłyszycie, że jest coś nie tak z pracownikami.
Jak widzicie tych aspektów jest dużo. Sami na początku musicie ustalić czego oczekujecie i jakiej sali szukacie. Jednak jak już będziecie wybierać salę to zwróćcie uwagę na poniższe rzeczy - może wam to pomoże przy ostatecznym wyborze:

  • lokalizacja lokalu,
  • wygląd sali (parkiet, wystrój, oświetlenie, miejsce dla zespołu, kawałek zieleni, parking),
  • usprawnienia dla młodych (pokój, sejf),
  • atrakcje i usługi,
  • cena ostateczna (nie ta z oferty),
  • kontakt z właścicielem/szefem,
  • opinia o sali,
  • jakie stoły oferuje sala,
  • ile jest kelnerów do obsługi (czy są stałym zespołem),
  • hotel (ile miejsc, ew. gdzie najbliższy),
  • jakość jedzenia i obsługi,
  • schody (dla młodej to zawsze utrudnienie),
  • miejsce przy stole dla młodych.






poniedziałek, 23 maja 2016

Filary ślubu - termin

Zacznę od tego co chyba najważniejsze, aby w ogóle mówić o organizacji wesela. Na początek trzeba dograć trzy filary ślubu i wesela: sala, kościół, zespół/dj. A co za tym idzie, termin, lokalizację, ilość gości oraz ewentualny hotel. Można to zrobić na różne sposoby. Ja przedstawię głównie ten wedle którego my działaliśmy.

Data

Postanowiliśmy rozważyć wszystkie za i przeciw poszczególnych miesięcy. Czego oczekujemy, na czym nam zależy, jakieś przesądy, zwyczaje. Nam nie zależało na danym miesiącu ani na tym aby w nazwie mieć magiczne "r", a bardziej na pogodzie. Pogoda - ma być 20-25 stopni (żeby nie marznąć-do kościoła nie jechaliśmy autem tylko szliśmy orszakiem, a z drugiej strony aby z nas i gości pot nie spływał strumieniami), wieczorem chłodniej aby się przyjemnie tańczyło i najważniejsze aby nie padało.

Lipiec i sierpień odrzuciliśmy z automatu - ja nie wyobrażałam sobie, abym miała wytrzymać w takim upale, dusznocie i z komarami. Wiem, że te dwa miesiące są najpowszechniejsze - lato, pięknie, zielono, większa pewność pogody. Mimo to, dla nas oznaczało to tylko słońce, pocenie się i przerażająca myśl tego jak wyjdziemy na zdjęciach (!). [kamerzyści czasem też podpowiadają, szczególności dla osób, które źle znoszą upały, aby wybrać łagodniejszy miesiąc. Zdjęcia i film to pamiątki na całe życie a młodzi zawsze chcą wypaść na nich jak najlepiej. Młodym zazwyczaj nawet nie przychodzi to do głowy-jak i nam-dlatego nasz kamerzysta nas zaskoczył taką radą, ale oczywiście pozytywnie. Każda rada czy uwaga od osób, które pracują przy ślubach jest cenna].
 Stanęło na maj/czerwiec - z nastawieniem na ten drugi. W czerwcu ślub mieli teściowie oraz najbliższy wujek mojego męża - byłaby rodzinna tradycja i co roku miesiąc pełny rocznic (rodzina męża utrzymuje bardzo bliskie kontakty). Wcześniej nie, bo zimno, jeszcze święta wielkanocne były, nie wiadomo czy będzie deszcz czy śnieg. Za duże ryzyko. Później wchodził tylko wrzesień w grę z tego samego powodu, ewentualnie sam koniec sierpnia, pierwsze dni października. Kolejne miesiące znowu nie wiadomo czy deszcz, robi się już ponuro i zimno.  Zatem mieliśmy powiedzmy trzy możliwości. I tak to sobie zostawiliśmy.  Oczywiście inne miesiące też są w porządku, każdy lubi co innego. Jednak jeśli wybieracie te gorące miesiące, to pamiętajcie o sprawnej klimatyzacji. I takiej która sobie poradzi na sali przy bawiących się gościach weselnych. Do tego co jakiś czas na sale wjeżdżają ciepłe posiłki-niby nic, ale to też wpływa na to, że na sali robi się cieplej, a nikt nigdy nawet o tym nie wspomina. Na kuchni zazwyczaj też jest gorąco, a kelnerzy cały czas wędrują pomiędzy salą a kuchnią - to dodatkowe ciepło.

Jestem spod znaku panny, a więc pedantką, a do tego perfekcjonistką, zatem u mnie wszystko musiało być idealnie dograne. Nie mogłam więc pozwolić sobie na wybór przypadkowego weekendu. Przejrzałam archiwum pogodowe (tak, zrobiłam to!) na chyba pięciu różnych stronach, aby mieć pewność jak te miesiące wyglądały w ostatnich latach. U mnie się sprawdziło. Ale najważniejszym dla mnie było, że mogłam się nastawić psychicznie na to co pogoda może nam przynieść. Równolegle obliczyłam kiedy mam dostać okres i te weekendy wykreśliłam. Część moich znajomych się z tego śmiała, pewnie jak i wy teraz. Ale jestem kobietą i chce w ten dzień czuć się komfortowo (a raczej chciałam:p). Dla mnie oczywistym było to, że "te dni" nie wchodziły w ogóle w rachubę! Wykluczyłam też parę weekendów, które potencjalnie były zagrożone. Tak zostało nam 8 terminów na rok 2016.
Wybór ostatecznej daty był zależny od dostępności sali i zespołu. Ale mieliśmy parę terminów, żeby to wszystko zgrać.

Zatem, jak wybrać datę na swój ślub:

  • ustalcie sobie priorytety (jaką chcecie pogodę, czy nazwa miesiąca ma mieć "r", jakie są zwyczaje i tradycje),
  • DLA KOBIET-jeśli chcecie czuć się komfortowo, to obliczcie kiedy macie dostać okres +/- parę dni i te terminy wykreślcie,
  • przejrzyjcie sobie archiwalne prognozy,
  • wybierzcie parę terminów, które będziecie mogli zgrać z zespołem/dj, salą i kościołem.






piątek, 20 maja 2016

Na dobry początek

Zatem nadszedł ten czas!
     On się oświadczył, ty powiedziałaś tak. Planujecie ślub, wesele, on chce zaprosić najbliższą rodzinę i bliskich przyjaciół, ty chcesz ślubu z bajki a wesele w blasku reflektorów i z każdego kąta sali słyszeć same zachwyty. Da się radę zrobić! Pewnie w tym momencie połowa z Was stwierdzi, że to przereklamowane, ale tego dnia wszystko jest możliwe i jeśli tylko ma się możliwości i chęci, to można to zrealizować. Pytanie tylko brzmi: jak?
       Oczywiście wiadomo, musi być kapela, sala, jedzenie, kościół by się przydał taki z księdzem i organistą (albo sala ślubów w przypadku cywilnego). Dla niej wyśniona suknia, kwiaty, dla niego idealny garnitur. Tak to widziałam jeszcze jakieś dwa, trzy lata temu. Dopóki on nie uklęknął i nie zadał tego pytania, a ja nie odpowiedziałam tak. Od tamtej pory zaczęłam interesować się tematem, szukać po internecie informacji od czego mam zacząć, jak to zrobić, czy są jakieś alternatywy. I bardzo się zawiodłam. Znalazłam pełno informacji, to prawda, ale bardzo ogólnych, które nie dawały mi odpowiedzi na moje pytania. Czułam się pozostawiona na pastwę losu, bezradna i nieogarnięta. Bo wyobraźcie sobie, że pierwszy raz w życiu organizowałam ślub! i to swój własny, ten najważniejszy i najwspanialszy. Oh, nawet napisałam do dwóch portali z prośbą o napisanie artykułu na ten i ten temat. Nawet dostałam odpowiedź! Coś w stylu: witamy, pisaliśmy o tym w tym i tym dziale (link), miłego czytania. Ok, pisali no to zrozumiałe, że drugi raz nie będą. Pełna nadziej wchodzę na przesłanego linka. Temat jak kupić ślubne buty. Czytam, czytam... czytam. Nic nowego. Mam pamiętać, że mają być wygodne, jak chce iść za modą no to modne, jeśli nie chodzę na obcasach to lepiej nie kupować za wysokich, rozchodzić je po domu, ale przede wszystkim kupić takie jakie mi się podobają. Na prawdę? Żadnych instrukcji, co do dopasowania do sukni, czy np do kwiatów? Byłam zielona zarówno przed przeczytaniem tego artykułu, jak i po jego przeczytaniu. Z zadaniem sobie poradziłam ostatecznie, jak każda młoda, ale ile wątpliwości i irytacji przy tym miałam to nie będę wspominać:). Obecnie jestem po weselu, o ile mądrzejsza! Dlatego postanowiłam podzielić się tą wiedzą, może dzięki temu któraś z Was będzie miała mniej stresu. To taki prezent dla każdej przyszłej panny młodej na dobry początek. :)